sobota, 4 czerwca 2011

Cofnęłam się w czasie

... robiąc mini album dla siostry. Album powstał w rekordowym tempie dwóch dni i ma być prezentem dla mojej starszej siostry. Nie widziałam jej od roku i nie mogę doczekać się naszego spotkania (które nastąpi już za tydzień! jupi jej!).

Podróż w czasie odbyła się dzięki Danucie Wawiłow, której wiersze moja siostra czytała mi w dzieciństwie, gdy miała przykazane, żeby mną się zająć. Do tej pory znam niektóre z nich na pamięć...
I myślę, że siostra też:) Chociaż nieraz słyszałam od niej coś w stylu : "mam cię dosyć smarkulo! ciągle muszę cię niańczyć!", to wiem, że teraz i ona z sentymentem wspomina te czasy:) Oczywiście nigdy nie przyzna się do tego (wciąż mi to niańczenie wypomina) ale ja mam dowody:) Ostatnio będąc w domu, wygrzebałyśmy na strychu książkę, którą często mi czytała i... ją zawłaszczyła, kategorycznie odmawiając mi prawa do jej posiadania.

Wracając do nowopowstałego mini:










Tak wygląda siostrzany album. Znalazły się w nim zdjęcia siostry, moje i nasze wspólne.
Z jednej strony harmonijki znajdują się nasze facjaty a z drugiej taki wiersz:


Danuta Wawiłow
Moja siostra królewna 

Moja siostra królewna
ma z papieru koronę
i ma długie warkocze,
i ma oczy zielone,
moja siostra królewna.

Moja siostra królewna
jest najlepsza na świecie,
kiedy bajki mi czyta
albo gra mi na flecie,
moja siostra królewna.

A jak stoi przed lustrem
i mnie wcale nie słucha,
wtedy mówię jej na złość,
że jest wstrętna ropucha,
a nie żadna królewna.

Jak ją rąbnę niechcący,
zaraz leci do mamy,
ale to jest nieważne,
bo i tak się kochamy
z moją siostrą królewną.

Rano idzie do szkoły
w swym czerwonym berecie
i z tornistrem na plecach,
a wy wcale nie wiecie,
że to idzie królewna.

Ech... z łatwością mogę siebie sześcioletnią tutaj usłyszeć...

czwartek, 2 czerwca 2011

Powracam

... po, moim zdaniem, zbyt długiej przerwie. Przerwa spowodowana była wyjazdami i niestety także mniej przyjemnymi okolicznościami. Najpierw zmogło mnie paskudne przeziębienie, a zaraz po nim dopadły mnie sensacje żołądkowe. Całe to chorowanie pozbawiło mnie sił witalnych i niestety też artystycznych...
Bogu dzięki zaczynam  powoli funkcjonować w miarę normalnie... Grrr... nie znoszę chorowania! Wykańcza mnie nie tyle fizycznie co psychicznie.

Ostatnio udało mi się zrobić tylko jedną kartkę. Jest to kartka urodzinowa dla 5 - latka. W całości zrobiona z papierów Itsy Bitsy Baby Boy, wyprodukowanych przez K&Company.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...